ODZYSKAĆ SIEBIE W CIERPIENIU
dr Maria Jolanta Siemińska
Samodzielna Pracownia Psychologii i Socjologii Lekarskiej
Pomorskiej Akademii Medycznej

 

dla chorującego przyjaciela

Odzyskać siebie w cierpieniu

Doświadczenie wewnętrzne pomaga ustalić ważność i dynamikę problemów, co nie jest nigdy możliwe w badaniach obiektywnych. W naukach humanistycznych dlatego zawsze powinniśmy mieć na względzie  pytanie: Dlaczego przedmiot poznania ma być oddalony od swojej świadomości?

Jako pierwszy na znaczenie   i dynamikę tego, co bywa nazywane „byciem w świecie Ja” zwrócił uwagę Heidegger. Nikt przed nim nie opisał tak wyraziście zjawiska wzajemnych zależności pomiędzy człowiekiem, a  światem, w którym się znajduje. Zwróciła na to  uwagę Stein „Realizm naiwny bierze rzeczy tak, jak stają człowiekowi przed oczyma i uważa je za absolutnie istniejące, nie przeczuwając, jak wiele z tego, co jawi się przed oczami, uwarunkowane jest wzajemnym stosunkiem między człowiekiem i jego światem: zapomina siebie samego jako czynnik w strukturze swego świata” (Stein, 2006, s.35).

Subiektywność doświadczenia, która wnosi do analizy pewną  arbitralnością jest porządkowana  przez ważność danego  problemu w obiektywnym świecie i jego uniwersalność. Jeśli pozostawi się cierpienie wyłącznie analizie  z zewnątrz (przedmiotowej), będziemy pogłębiać zjawisko alienacji podstawowych, fundamentalnych przeżyć egzystencjalnych. Cierpienie pozostanie odległe, zamknięte, niezrozumiałe.

Jest jeszcze kilka fenomenów, które potrzebują takich wyjaśnień: należą do nich nadzieja, wola życia, erotyzm i przeżycia religijne, w których istnieje niezwykła intensywność przeżyć:.„Doświadczenie wewnętrzne dane jest człowiekowi w chwili, gdy rozdzierając kokon poczwarki ma on świadomość, że rozdziera sam siebie, a nie że walczy z oporem przeciwstawiającym mu się z zewnątrz. Przekroczenie świadomości obiektywnej, ograniczonej kokonem poczwarki, jest związane z tym rozdarciem” (Bataille, 2007 s.43)  Tak ujęte doświadczenie wewnętrzne byłoby aktem transgresji. Jakie przekroczenia musi dokonać człowiek chorujący?

Wydaje się, że pierwszymi wewnętrznymi doświadczeniami człowieka są odniesienia do własnego ciała. Zakłócenia w tej sferze są najsilniej odbierane, dlatego  doświadczenie wewnętrzne w cierpieniu powiązane są ściśle z obiektywnością i realnością ludzkiego ciała.Jak  odnaleźć  fundamentalne w człowieku możliwość?

W pracy, zgodnie ze wskazaniami  Ricoeura będzie uwzględnione pierwszeństwo zapośredniczenia refleksyjnego  jednostki nad sobą przed bezpośrednim ustanowieniem się podmiotu, które wyraża się przez pierwszą osobę liczy pojedynczej: ja myślę, ja jestem. Użycie terminu siebie w tytule pracy  jako rzeczownika jest nawiązaniem do gramatycznego rodowodu „…który ma swój początek w przypadku zależnym zawartym w wyrażeniu

„designation de soi” (oznaczanie siebie), które z kolei wywodzi się z pierwotnej nominalizacji bezokolicznika  zwrotnego  „Se designer soi-meme ( oznaczać siebie samego).” (Ricoeur, 2003,s.7)

Tak zdefiniowany kierunek analizy teoretycznej będzie się opierał  przede wszystkim o analizy fenomenologiczne, które przybliżą do opisania zjawiska odzyskiwanie siebie w cierpieniu, a więc oznaczania siebie samego w cierpieniu, aby później móc mówić – oto ja w moim wewnętrznym doświadczeniu.

Wymiary świata wewnętrznego w cierpieniu:

1.„  ja niemocen stoję,…”

Cierpienie nigdy tak blisko nie przylega do osoby jak w chorobie. Choroba demistyfikuje obraz egzystencji ludzkiej bez cierpienia. Rozpoczyna się czas niespójności, nieciągłości, ograniczeń. Współcześnie w wielu koncepcjach podkreślane jest znaczenie  j a  w kategoriach biograficznych, które zapewnia jednostce poczucie ciągłości w czasie.  Należy wyjaśnić, że umiejętność językowa użycia j a  kategorii związanej z podmiotowością jest oznaką samoświadomości, ale samo przez się jej nie definiuje, bowiem bycie j a zakłada poznawczy element bycia osobą. Giddens zaznacza, że „ Bycie osobą, oznacza, nie tylko, że jednostka jest refleksyjnym aktorem, ale także, że dysponuje ona pojęciem osoby (zarówno w odniesieniu do siebie, jak i do innych” (Giddens, 2007, s.75).

Refleksyjny projekt j a obecnie najczęściej  dzieje się w kontekście wielokrotnego wyboru zapośredniczonego przez systemy abstrakcyjne. Doświadczenia życiowe analizowane są w sposób pośredni poprzez kontakt z systemami eksperckimi, które są fundamentalnym elementem współczesnej nauki i techniki. Efektem tak kształtowanych doświadczeń życiowych jest  poczucie separacji w chorobie, bowiem  życie społeczne jednostek oddziela się coraz bardziej od podstawowych dylematów egzystencjalnych.

Być chorym, to utracić poczucie  niezależności. W cierpieniu z powodu  choroby jest

zawsze jakaś  destrukcja, bowiem  oczywistość życia i  założenie  o jego ciągłości zostaje zakwestionowane. Obraz cierpienia ma coś  w sobie przytłaczającego, coś smutnego, jakąś stratę. Jest ciężkie, nawet nie trudne – doświadczany ciężar związany jest z negatywnymi uczuciami Czas cierpienia to czas niepokoju i lęku, to czas gwałtowny.

Gwałtowność ujawnia się czasem na zewnątrz, obecnie częściej  ukrywana jest  wewnątrz. Świat współczesny  oczekuje bezgłośnego cierpienia. Nie ma przyzwolenia społecznego na gwałtownie ujawniające  się emocje.  Zapomina się, że pozytywnym elementem  przeżyć gwałtownych jest możliwość zmiany, inwersji, która z zasady odpowiada bardziej  światu praktycznemu, niż racjonalnemu. Cierpienie może być modyfikowane poprzez zmiany, których celem jest zmniejszenie jego dolegliwości. Zmiany najczęściej obejmują uelastycznienie hierarchii wartości, w miejsce dotychczas dominujących pojawiają się te  odsunięte, zapomniane,   do tej pory niepotrzebne, których jednak znaczenie ustaliło się w poprzednich okresach  życia. Człowiek może w sytuacji gwałtownych emocji, jakim jest cierpienie w chorobie dokonywać takich przekształceń.

Doświadczać cierpienia to być gwałtownym i niespokojnym to poszukiwać możliwości jego uniesienia. Cierpienie, które  stało się nie do uniesienia  stało  się milczące i ukryte. W takim cierpieniu nie ma dychotomii pomiędzy beznadzieją, a nadzieją, świat staje się jednowymiarowy, występuje w nim tylko lęk przed śmiercią, umieranie i ciemność. Przejście od stanu „normalnego” do stanu cierpienia oznacza zatrzymanie się nad przepaścią….

„ I spadające czuję na kolana

to ciało,…”

Za wielki  postęp w nauce  należy uznać to, że ciało przestało być projekcją ludzkiego umysłu. Widoczne jest to nawet w dziełach poświęconych duchowości: „Ciało ludzkie (Leib) jako takie jest znamienne i od czystego ciała materialnego (Korper), które go współtworzy, tym się różni, że odczuwa lub może odczuwać swój własny stan i wszystko, co mu się przytrafia. Wszelka cielesność ma swoją „stronę wewnętrzną”, bo tam , gdzie istnieje ciało, tam istnieje też życie wewnętrzne.  Zdolność odczuwania właściwa jest nie tylko ciału fizycznemu, ale i podmiotowi, do którego koniecznie jako ciało przynależy i który odczuwa za jego pomocą: ciało jest równocześnie zewnętrznym upostaciowieniem tego podmiotu, który dzięki niemu wchodzi w świat zewnętrzny  i mając zdolność dostrzegania jego stanów, może weń twórczo ingerować. Gdzie nie ma życia wewnętrznego, nie ma też cielesnego ciała: „ Dl a podmiotu, który nie ma życia psychiczno-duchowego tkwienie w ciele to jedyna możliwość; nie może wystąpić przeciwko niemu, nie posiada też żadnej głębszej wewnętrzności, do której mógłby się wycofać.” (Stein, 2006, s.70).

Ciało jest potrzebne psychice do jej odnowienia, a  z drugiej strony destrukcja ciała osłabia życie wewnętrzne. Struktura materialna ciała kształtuje w sposób czysto organiczny warunki życia wewnętrznego. Wydaje się, że w coraz większym stopniu będziemy zyskiwać przekonanie, że struktura materialna osoby nakierowana  jest na  głębokie życie wewnętrzne. Wygląda to tak, jakby modyfikacje cielesne w coraz większym stopniu były podporządkowane dynamice życia wewnętrznego.

U podstaw świadomości są doznania zmysłowe: „Czyż nie można powiedzieć, że synestezja to coś więcej niż poznanie,  że w wewnętrznym odczuwaniu zmysłowym zaznacza się bliskość przechodząca wręcz w utożsamienie, że jestem niejako swym bólem, swym oddychaniem, moimi narządami, z nie jedynie mam ciało – że ciałem jestem?” (Levinas, 2006, s.116).Taka bliskość doznań zmysłowych i tożsamości w cierpieniu dramatycznie zostaje rozerwana, negatywne doświadczenia zmysłowe wtłaczają w głęboki obszar  emocji. Emocje, zdaniem Levinasa nie podważają istnienia podmiotu, lecz jego podmiotowości…  Silne emocje pozbawiają uczucia umiejscowienia, są jak „ zawrót głowy, taki jak wtedy , gdy się zwisa nad próżnią..”(Levinas, 2006,s.115)

„Myśl, skończonemu niedostępna ciału”

Intelekt służy przede wszystkim do pokonywania doświadczeń  egzystencjalnych.          Współcześnie uznajemy, że poznanie dokonuje się za pośrednictwem idei, które są w głowie poznającego. Przedstawienia rzeczywistości stają się konstruowane. Projekt Kartezjusza to przede wszystkim przejście od racjonalności definiowanej substancjalnie do procedur konstruowania racjonalnych porządków. Dalekosiężnym dziedzictwem kartezjańskim jest obecnie rozpowszechnione założenie, które jednostce przypisuje autonomiczne, twórcze  zdolności odgrywające zasadniczą rolę w kształtowaniu jej życia i myślenia.

Cierpienie wykrystalizowuje sfery duchowości człowieka, zmienia zwykłe, codzienne rozumienie życia. Rozumienie życia w cierpieniu  zawiera się w poszerzonym horyzoncie: od spraw konkretnych, do bardzo ogólnych, nawet abstrakcyjnych. Konstruowanie własnych autonomicznych porządków życia umożliwia poszukiwanie sposobów wychodzenia z cierpienia. Zdolności intelektualne człowieka dają taką możliwość, o ile człowiek w sposób twórczy pokona  „ontologiczną hybrydalności ciała”. Ciało tak trudno ujmować na zmianę i osobno z punktu widzenia biologii (Korper) i z punktu widzenia wnętrza, które nadaje mu charakter ciała własnego (Leib). Oryginalność ciała polega na zbieganiu się tych dwóch punktów widzenia. Cierpienie w chorobie ukazuje  ten paradoks ciała. Cierpienie na poziomie subiektywnym będzie doświadczeniem oporu, pasywności, ograniczeń na poziomie refleksji będzie wiązać się z lękiem przed śmiercią, nicością, destrukcją. Ta przepaść wydaje się że najlepiej oddaje istotę cierpienia fizycznego. Co daje odwagę przekroczenia tej przepaści?

4. „…ponad szatą ciała,…”

Życie ciała napotyka opór ducha  w chorobie i innych zakłóceniach „Jeśli człowiek nie chce być przez nie tyranizowanym albo w nim zatonąć, musi dążyć do zdobycia niepodległości i panowania innego  niż naturalne (Stein, 2006, s.73). Potrzeba transcendencji odwraca od cierpienia: Transcendencja jest wzrostem zrozumienia siebie i przekraczaniem siebie w wyniku pojawienia się sytuacji kryzysowej: fizycznego i emocjonalnego bólu z powodu choroby, utraty i zagrożenia utratą. Transcendencji towarzyszy uczucie uniesienia, fizycznego światła i ulgi, bliskości innych osób, świata zewnętrznego i Boga. Jest to działanie  w celu akceptacji nieuniknionych sytuacji. Akceptację tę uzyskuje się przez pomoc innych osób, przez przyzwolenie innym na pomoc i przez przypominanie sobie przeszłych doświadczeń transcendencji. Doświadczenie to prowadzi do poczucia bycia zdrowym, podnosi poczucie swojej wartości, obniża lęk i ból straty, przywraca smak  życia.

Poznając destrukcje materii możemy uwolnić siły afirmacyjne. Cierpienie „wbite w byt” ukazuje siłę „wybicia się” ponad byt.  Konieczna  do tego jest nieustanna waloryzacja życia -. afirmacja życia ponad rozumienie życia – afirmacja  wywyższająca życie – postawa wertykalna. Odwaga przekroczenia…. zostaje  umocowana w transcendencji.

5. „ Anioł, co znika nawet przed spojrzeniem,

Żeby mi wolność zostawić żywota,…”

Przez transcendencję umniejszona myśl (widząca swoją skończoność) dociera do pragnienia. Pragnienia są  indywidualne, nadają  nam cechy odrębne. W formalnym  myśleniu trudno oddzielić  pragnienia  od potrzeb, najczęściej  w uznane społecznie formy potrzeb wtłaczane są pragnienia. W zaspakajaniu potrzeb asymilujemy zasoby zewnętrzne i przekształcamy je we własne siły (każde zaspokojenie potrzeb jest w jakieś formie odżywianiem się). Pragnienie w odróżnieniu od potrzeb zawiera w sobie radość, która Levinas opisuje następująco: „Jest to radość, która nie wynika z „jakości” czy psychicznej natury takiego czy innego pragnienia ani z jego intensywności czy uroku…., lecz z tego , że świat jest dany.” (Levinas, 2006, s.56). Potrzeby wynikają z braku, pragnienia nie mają określonego źródła i są niemożliwe do zmierzenia. To one są w stanie poruszać z  odrętwienia, bowiem przekraczają widzialny horyzont, są sytuacją w której myśli się więcej, niż zawiera sama myśl. W pragnieniu wymykamy się z poziomu potrzeb, w którym zachłannie domagamy się tego czeka nam brakuje

Uwalnianie się od potrzeb, jest próbowaniem swojej niezależność, jest  naciskiem  na wewnętrzność. Wolność nie jest zaprzeczeniem relacji z innymi osobami, nie jest poszukiwaniem dopełnienia w sieci relacji  jest   „.. życiem bytów, które niczego nie potrzebują które posiadają własny byt.” (Levinas, 2002,s.112). Wolność  jest warunkiem  określania swoich pragnień, potrzeby wydają się być lepiej rozpoznawane i przy wsparciu środowiska zewnętrznego w większości realizowane

Wolność jest ograniczona przez ciało, pole możliwości w chorobie  wyznaczają działania typu „ja mogę”.  Osoba rezygnująca ze  swojej wolności jest bardziej narażona na niebezpieczeństwa dominacji. Myślenie o wolności w chorobie  skierowane jest ku przyszłości w której nie będzie ograniczeń czasu teraźniejszego.  Jest szczególnym obrazem   testowania  niepewnej i  chybotliwej siły  podmiotowości w chorobie. Myślenie o wolności jest zdaniem Levinasa:  „ …odwołaniem się do snu, do nieświadomości, a nie ucieczką, nie unikiem; iluzorycznym rozwodem  „ja” ze sobą …” (Levinas, 2006, s. 144)  .

Człowiek ciągle kwestionuje siebie – nieustannie rezygnuje z siebie. W chorobie to ryzyko zwielokrotnia się.  Nie odpowiadając sobie na pytanie kim teraz jestem w chorobie, narzuca sobie obce, zewnętrzne  rozwiązania nie wynikające z jego potrzeb i pragnień. Droga do ja suwerennego bywa ograniczana przez społeczne stereotypy, dlatego każdy krok naprzód  w chorobie to zaprzeczanie temu co było do tej pory tak  naturalne i tak  oczywiste.

W  doświadczanie wolności, a więc poczuciu bycia poza system zależności,  wpisuje się możliwość pojawienia pragnień. Nigdy bardziej człowiek nie jest osobą, a więc bytem odrębnym…

******************************************

Różne rejony życia wewnętrznego są ze sobą wzajemnie powiązane, dlatego odzyskiwanie siebie w chorobie  wymaga intensywności życia wewnętrznego. Dynamika ta to ciągła, elastyczna synteza na wielu poziomach: oderwania się od ciała ludzkiego (Leib) ku ciału materialnemu (Korper) oraz przyłączaniu się Korper do Leib, uzyskiwaniu postawy wertykalnej dzięki doświadczaniu transcendencji i powrotu do myśli skończonej, realizacji potrzeb i poszukiwaniu tego co upragnione, byciu wolnym i zależnym  Czasami wykonanie jednego badania uruchamia wszystkie opisane działania, bywa, ze w ciągu dnia ilość nowych informacji zintensyfikuje potrzebę wielokrotnego uporządkowania. Odzyskiwać siebie w cierpieniu to ponawiać w sobie nieustanną siłę  oznaczania siebie samego jako osoby.

Podtytuły w pracy pochodzą z wiersza C.K. Norwida   Litania   (1852)

Stein E.: Twierdza duchowa. Zysk i S-ka, Poznań 2006.

Bataille G. Erotyzm. Słowa/obraz terytoria, 2007.

Giddens A.: Nowoczesność i tożsamość, PWN,2007.

Ricoeur P.; O sobie samym jako innym, 2003.

Levinas E.: Istniejący i istnienie, Homini S.C.,2006.

Levinas E.: Całość i nieskończoność. Esej o zewnętrzności. PWN, 2002.

 

Szczecin 2009